Tworylne. Tam, gdzie Bieszczady udawały Dziki Zachód
Tworylne to jedna z tych bieszczadzkich wsi, po których zostały już tylko ślady. Nad Sanem przetrwały ruiny, miejsce po cerkwi i niezwykła filmowa ciekawostka: właśnie tutaj kręcono sceny do "Rancho Texas", filmu nazywanego pierwszym polskim westernem.

Są w Bieszczadach miejsca, które nie potrzebują wielkich tablic informacyjnych ani rozbudowanej infrastruktury turystycznej. Wystarczy droga, cisza, kilka starych drzew, zarośnięte fundamenty i świadomość, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu istniał tu normalny świat. Jednym z takich miejsc jest Tworylne, dawna wieś nad Sanem, położona pod Otrytem, dziś właściwie bardziej obecna w śladach niż w zabudowaniach.
Pierwsza wzmianka o Tworylnem pochodzi z 1456 roku. Była to jedna z najstarszych miejscowości pod pasmem Otrytu, powstała w tym samym czasie co Stuposiany i Żurawin. W 1489 roku wieś wymieniano wśród dóbr należących do Kmitów, a w XVII wieku znajdowała się w rękach rodziny Boguskich. To nie była więc sezonowa osada ani przypadkowy przysiółek na końcu świata, ale miejsce z długą, kilkusetletnią historią.







Pod koniec XIX wieku Tworylne liczyło 92 gospodarstwa i 660 mieszkańców. W 1921 roku mieszkało tu już 721 osób, głównie grekokatolików, ale także społeczność żydowska. Wieś miała 119 gospodarstw, należały do niej przysiółki, była tu cerkiew, dwór, młyny i zabudowania gospodarcze. Dziś trudno to sobie wyobrazić, kiedy idzie się przez pustą dolinę i zamiast gwaru wsi słyszy się głównie wiatr, ptaki i San płynący gdzieś obok.
Tworylne, podobnie jak sąsiednie Krywe, zamieszkiwała ludność określana przez sąsiadów jako "hucuły" albo "hyrniaky". Większą rolę niż w wielu innych bieszczadzkich wsiach odgrywało tu pasterstwo. To ważny szczegół, bo pomaga wyobrazić sobie dawny rytm tego miejsca. Nie jako romantyczną pustkę, do której dziś przychodzą turyści, ale jako żywą wieś, w której codzienność wyznaczały praca, zwierzęta, pola, potoki, święta i droga do cerkwi.
Dramatyczny przełom przyniósł wiek XX. W 1939 roku San stał się tu granicą niemiecko-radziecką. Wieś została przecięta polityczną linią, która w tej części Europy często oznaczała początek końca dawnego porządku. Niemcy zbudowali swoją strażnicę, po drugiej stronie powstała strażnica radziecka. Po wojnie mieszkańców wysiedlono, a w 1946 roku zabudowę Tworylnego zniszczono, włącznie z cerkwią.
Po dawnej cerkwi greckokatolickiej pod wezwaniem św. Mikołaja, zbudowanej w 1876 roku, została podmurówka. Można dzięki niej odtworzyć plan świątyni: prezbiterium, nawę i babiniec. Zachowała się także krypta grobowa, pozostałość po kaplicy dworskiej, ruiny dzwonnicy parawanowej, ślady cmentarza, fundamenty dworu, resztki zabudowań i dawna aleja dworska. To właśnie takie detale robią w Tworylnem największe wrażenie. Nie ma tu jednej wielkiej ruiny, która od razu narzuca interpretację. Jest raczej krajobraz, który trzeba czytać powoli.
I wtedy pojawia się w tej historii wątek zupełnie nieoczekiwany. W 1958 roku dolina Tworylnego stała się planem filmowym. Kręcono tu sceny do "Rancho Texas" Wadima Berestowskiego, produkcji, która zapisała się w historii jako osobliwa próba przeniesienia westernu w polskie realia. FilmPolski.pl podaje, że jedną z lokacji była "wieś Tworylne nad Sanem w Bieszczadach", obok Leska, Krywego, Rymanowa, przełomu Wisłoka pod Mymoniem i innych miejsc.








"Rancho Texas" było filmem przygodowym, czarno-białym, wyprodukowanym w 1958 roku, z premierą kinową 27 kwietnia 1959 roku. Za reżyserię odpowiadał Wadim Berestowski, scenariusz napisali Józef Hen i Berestowski, zdjęcia zrealizował Romuald Kropat, a muzykę skomponował Henryk Czyż. W obsadzie znaleźli się m.in. Bogusz Bilewski, Teresa Iżewska, Wanda Koczeska, Bronisław Dardziński, Wiesław Gołas, Jerzy Jogałła i Wiesław Dymny.
Sam pomysł był karkołomny i przez to fascynujący. Dwaj studenci zootechniki trafiają w Bieszczady, marząc o przygodzie w stylu amerykańskich kowbojów. Zamiast prerii są bieszczadzkie doliny, zamiast Dzikiego Zachodu wypas bydła, nuda, przemytnicy i młodzieńcze fantazje o męskim życiu. Film bywa nazywany pierwszym polskim westernem, choć równie dobrze pasuje do niego określenie "eastern", czyli western przeniesiony na wschodnie rubieże. Podkarpacki Szlak Filmowy pisze wprost o pierwszym polskim westernie, nazywanym przez prasę easternem.
Najciekawsze jest jednak to, że Tworylne nie było tylko dalekim tłem. Według serwisu GreenFilmTourism w dolinie na potrzeby filmu zbudowano drewniany obiekt, czyli tytułowe ranczo Texas. Trudno o bardziej niezwykły obraz: wysiedlona bieszczadzka wieś, z której zniknęli dawni mieszkańcy, na chwilę zamienia się w dekorację polskiego Dzikiego Zachodu.
Po filmowcach również zostały ślady, choć nietrwałe. Opuszczony barak miał później zostać zaadaptowany na stanicę PTTK "Szept", prowadzoną przez jakiś czas przez Henryka Victoriniego, jednego z pionierów bieszczadzkich. Stanicę po kilku latach rozebrano. Tak Tworylne raz jeszcze zmieniło rolę: z dawnej wsi w plan filmowy, z planu filmowego w punkt na mapie pierwszych bieszczadzkich wędrowców.
Dzisiaj do Tworylnego idzie się raczej niż jedzie. To dobrze, bo tempo marszu pasuje do tego miejsca. Pozwala zauważyć to, co łatwo byłoby minąć: kamienie w trawie, układ dawnych dróg, stare drzewa owocowe, fragmenty piwnic, ślady po gospodarstwach i ciszę, która nie jest zwykłą ciszą. To cisza po wsi, po ludziach, po cerkwi, po dworze, po granicy, po wysiedleniu i po filmowym ranczu, które na moment udawało Teksas nad Sanem.
Właśnie dlatego Tworylne zostaje w pamięci. Nie jako atrakcja do szybkiego odhaczenia, ale jako miejsce, w którym historia układa się warstwami. Najpierw dawna bieszczadzka wieś. Potem wojna, granica i wysiedlenie. Później filmowcy, kowboje, "Rancho Texas" i legenda bieszczadzkiego westernu. A na końcu my, idący przez pustą dolinę z aparatem, próbujący zrozumieć, co właściwie zostało po świecie, którego już nie ma.
